↵ Wróć mnie z powrotem na stronę główną Felixa Lipskiego

Dwa limeryki do N

Jasne światło mnie pokrywa i złe rzeczy mówi mi
Kiedy czuję że ją kocham mój rozsądek jakby śpi
A gdy oczy me zamykam mam wrażenie że odpływam
Czuję dotyk szczupłej dłoni która serce mi wyrywa
Jeszcze ja jej wyrwę serce albo sama odda mi

Obcy pot na mojej skroni, w sercu brud od innych dłoni
Głowa śpi na innych barkach, oczy nic, alarm nie dzwoni
To ja nie znam się na żartach no i większy mam mieć dystans
Gdybyś była tego warta ta kartka byłaby czysta
Nigdy Cię nie chciałem zabić, lecz serce rżnie, umysł nie broni


Momo

Zatopię na dłużej me serce w marmurze
Zastygnie i wtedy zapiszę je w chmurze
Trzymają te lilie w walizce podłużnej
Klepsydra zastygnie, czas będzie trwał dłużej

Więc mówię ci lepiej zapomnij te brednie
A czas będzie taki jak czasy poprzednie
Po czasie zapomnisz i moje wspomnienia
Lecz ja będę wiedział kto czasu nie zmieniał


.

Nie czkajcie, bo na końcu końca nie ma
Gdybym miał sen, to bym jeszcze więcej nie miał
W moim aucie, złota wiosna i wspomnienia
Rodzi się cień i całuje me znamiona

Uwięziłem wyobraźnię w mych powiekach
Pyta mnie znów, czy obmyję jej ramiona
Odpowiadam, naturalnie, i uciekam
Bo w słońcu serc, duszy noc mi nieznajoma


Płomyk

Płomyk zgasł lekko, nie nagle
Nadal tli się jeszcze knot
Dym nasyca serca zmarłe
Natłok myśli kłuje splot

Wersów sto utyka w gardle
Jeszcze głębiej drugie sto
Widzę cię patrząc na kartkę
Przebijając drugie dno